Znacie ten moment gdy muzyka was za bardzo poniesie? Gdy
czujecie jakby coś dodało wam skrzydła, jakbyście wznieśli się ponad chmury,
zapominając o całym świecie? Jeśli
kiedykolwiek mieliście okazję przeżyć coś takiego to naprawdę możecie uważać,
że wasza dusza jest przepełniona czystym szczęściem. Nachodzą mi na myśl powiedzenia,
„życie jest kruche” albo „śpieszmy się kochać ludzi tak szybko
odchodzą”. Te dwa stwierdzenia się dopełniają. Być może nie wiecie, ale
Christine Grimmie 22-letnia wokalistka została zamordowana chwilę po świetnym
koncercie w Orlando(11.06.12016r). Napastnik został złapany, lecz zastrzelił
się tą samą bronią, którą z zimną krwią zabił Christine. Mam mnóstwo pytań; Czy
ten człowiek był zdrowy na umyśle? Czy był psychofanem? Czy planował to zrobić
od dłuższego czasu? Gdzie do jasnej
cholery była pieprzona ochrona?
Ona była 22 letnią wokalistką, miała przed sobą całe życie,
a jakiś człowiek bez serca wyręczył Boga i stwierdził, że jej czas już się
skończył. Mam nadzieję, że smaży się w piekle za coś tak okropnego. Wiem,
ludzie umierają codziennie, lecz dopiero gdy stanie się coś złego „popularnej”
osobie zdajemy sobie sprawę, że świat jest przepełniony złem. Muzyka jest w
wstanie uratować wszystko, słuchamy jej aby poczuć się lepiej, aby odprężyć
się. Poprzez słowa piosenki możemy ukazać swoje szczęście czy smutek, wsparcie
i wskazówki. Wystarczy wsłuchać się i czytać między wierszami, a nasze zmartwienia
zniknął jak za dotknięciem magicznej różdżki.
Chciałabym prosić cały świat o minutę ciszy dla każdego
człowieka, który poległ na wojnie, w strzelaninie, podczas bójki, ze zwykłej
starości albo przez nowotwór. Proszę, naprawmy chociaż skrawek naszej planety,
postarajmy się uchronić naszych najbliższych i siebie przed głupotą innych.
&Pen
Zabił ją jej były chłopak xd
OdpowiedzUsuń